Bo godzina 20:30 na rower jest w sam raz... Bo miło tak zrobić po ciemku te 20 km, zmarznąć, dotlenić się i wrócić do domu tylko po to, by wziąć gorącą kąpiel i wskoczyć do łóżka... Julka załapała pierwszą rysę, ale sprawuje się nad wyraz zadowalająco :)
Zakręcona, marudna, leniwa i uparta w jednym. Zamiłowana włóczykijka, odwiecznie zakochana w lesie i górach. Pielęgniarka, dźwigająca w apteczce sprzęt, który zdaniem laików mógłby wystarczyć do przeprowadzenia operacji transplantologicznej :) Po latach przerwy, wracam do ukochanego rowerowania. Najdłuższa wyprawa sprzed rowerowej przerwy - 900 km po Pojezierzu Kaszubskim. Chciałoby się jeszcze raz :)