Takie tam, na spokojnie, bez zatrzymywania, bez zdjęć – wieczorna pętelka naokoło Głębokiego i trochę jazdy po mieście. Tak na dotlenienie przed snem i zaokrąglenie licznikowego dystansu, bo dwie cyferki głupio wyglądały...;)
Zakręcona, marudna, leniwa i uparta w jednym. Zamiłowana włóczykijka, odwiecznie zakochana w lesie i górach. Pielęgniarka, dźwigająca w apteczce sprzęt, który zdaniem laików mógłby wystarczyć do przeprowadzenia operacji transplantologicznej :) Po latach przerwy, wracam do ukochanego rowerowania. Najdłuższa wyprawa sprzed rowerowej przerwy - 900 km po Pojezierzu Kaszubskim. Chciałoby się jeszcze raz :)