Po fenomenalnym dniu spędzonym na przygotowywaniu i uczestnictwie w III Święcie Cyklicznym - szybko zmieniłam strój, przesiadłam się z Mieszczucha na Julkę i pojechałam zrobić jeszcze pętelkę wokół Głębokiego. A że po jednej było mi mało..zrobiłam drugą. Święto wyjątkowo udane, rowerzystów prawie 2 tys., kilkukilometrowa kolumna blokująca 15 - kilometrową trasę...Bosko! :)
Zakręcona, marudna, leniwa i uparta w jednym. Zamiłowana włóczykijka, odwiecznie zakochana w lesie i górach. Pielęgniarka, dźwigająca w apteczce sprzęt, który zdaniem laików mógłby wystarczyć do przeprowadzenia operacji transplantologicznej :) Po latach przerwy, wracam do ukochanego rowerowania. Najdłuższa wyprawa sprzed rowerowej przerwy - 900 km po Pojezierzu Kaszubskim. Chciałoby się jeszcze raz :)