Nach Berlin!

Niedziela, 3 czerwca 2012 · Komentarze(5)
Pobudka o nieludzkiej porze, zbiórka na dworcu, pakowanie się do pociągu z pijanym i nadgorliwym konduktorem, który koniecznie chciał udowodnić swoją wyższość, wydzierając się przez pół godziny i szarpiąc naszymi rowerami...Wysiadka w Eberswalde i przygoda pod tytułem: 'Sternfahrt' się rozpoczęła! Cała droga w przyjaznej aurze pogodowej, świetnej atmosferze, patriotycznej ekipie i dobrej formie. Berlin przywitał nas deszczem, ale i tak było warto! Zobaczyć to, przeżyć...i pojechać za rok! Dla tych ludzi, dla tych rowerów i dla...tunelu :) Pierwszy raz w życiu jechałam rowerem po autostradzie i to wszystkimi pasami :) Niemcy to jednak potrafią zorganizować święto cykliczne... Wielki szacun dla grupy, która startowała ze Szczecina o północy i przejechała całą trasę na kołach!


Przed startem...


W trasie...


Przebijanie się przez Berlin...







Komentarze (5)

Jasne, że było fantastycznie! Ale Wam to już w ogóle się przygoda na Gumieńcach przytrafiła w drodze powrotnej...!

sunek 09:48 wtorek, 5 czerwca 2012

Mimo wszystkich zwariowanych okoliczności, było fantastycznie :)

rowerzystka 16:11 poniedziałek, 4 czerwca 2012

Ale w drodze powrotnej nikt się nie burzył - nikt chyba nawet tych rowerów nie liczył i biletów rowerowych dokładnie nie sprawdzał...Natomiast do Eberswalde facet się przejął, że w przedziale rowerowym stoi maszyn 11, zamiast 8...Chciał nam rowery wyprowadzać z pociągu na stacji :)

sunek 13:04 poniedziałek, 4 czerwca 2012

O to, że w pociągu można przewozić max 32 rowery... a zapakowaliśmy coś ponad 40... przynajmniej w drodze powrotnej.

r21 11:06 poniedziałek, 4 czerwca 2012

Tak z ciekawości - o co ten kanar się burzył?

lukasz78 08:13 poniedziałek, 4 czerwca 2012
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa porow

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]