Tour de Natur
Niedziela, 10 czerwca 2012
· Komentarze(4)
Wyprawa do Criewen na Tour de Natur korciła od tygodni - parę lat przerwy w kołowaniu objawia się jednak brakiem formy i lękiem przed takimi dystansami. Ale! Ja miałabym nie spróbować? Zebraliśmy się, jak zwykle, o nieludzkiej porze i ruszyliśmy w trzech grupach w stronę Rosówka. Po przekroczeniu granicy jechaliśmy już jedną, prawie 50 - osobową ekipą, a w Gartz zjechaliśmy na szlak rowerowy Odra - Nysa, który zachwycił mnie kompletnie...! Widoki ponadprzeciętne, stan dróg fantastyczny - nic, tylko jechać! Gonić musieliśmy, by do Schwedt dojechać na czas, ale odbiliśmy sobie dwugodzinnym melanżem na trawie w Criewen. Roweru, tostera, suszarki, ani innych wspaniałości nikt z nas nie wygrał - przed 15:00 spakowaliśmy więc swoje manatki i w myśl zawołania 'lecim na Szczecin', skierowaliśmy się ponownie na szlak Odra - Nysa. Jeszcze przed Schwedt czekał mnie przymusowy postój, podczas którego, dzielna ekipa serwisowa wymieniała przebitą dętkę w mojej Juleczce. Potem już tylko chwila na zdjęcia na osławionym, drewnianym moście na Odrze i trza było gonić resztę. W Gartz podział na grupy i wybór trasy powrotnej - ja zdecydowałam się na najkrótszą drogę, przez Mescherin na Kołbaskowo. Do domu zajechałam na 19. Julka zrobiła życiówkę, mi niewiele zabrakło. Wycieczka - rewelacja! Zdjęcia z różnych źródeł :)

Pierwszy przystanek - granica w Rosówku

Drugi przystanek - Gartz

Trzeci przystanek - Schwedt, a tu już wspólny start do Criewen

Na trasie...


I u celu - ekipa biało - czerwonych :)

Popas na trawce...

Powrót - Julka w rękach ekipy serwiosowej :)

Pierwszy przystanek - granica w Rosówku

Drugi przystanek - Gartz
Trzeci przystanek - Schwedt, a tu już wspólny start do Criewen
Na trasie...

I u celu - ekipa biało - czerwonych :)

Popas na trawce...

Powrót - Julka w rękach ekipy serwiosowej :)



