Bocianowa trasa
Niedziela, 22 kwietnia 2012
· Komentarze(8)
Planowana od dawna ‘Bocianowa trasa’ stanęła dziś z rana pod znakiem zapytania z powodu ulewnego deszczu. Na szczęście, znaleźli się śmiałkowie, których poranny deszcz nie odstraszył i wycieczka przygotowana skrzętnie przez koleżankę – Martę mogła się odbyć. Zgodnie z obietnicami organizatorki – różnorodności w terenie nie brakło – był asfalt, bruk, piach, błoto, zjazdy, podjazdy, szosa i las :) No i to by nam z pewnością wystarczyło, gdyby nie to, że wyruszyliśmy podglądać bociany. Na szczęście, te również dopisały i tylko w jednym z odwiedzonych gniazd, nie udało nam się żadnego wypatrzyć. W trakcie jazdy, dorwała nas jeszcze jedna deszczowa chmura, wyprawę jednak zakończyliśmy w pełnym słońcu. Kto nie był – niech żałuje i czym prędzej nadrabia pedałując z Warszewa przez Przęsocin, Siedlice, Tatynię i Tanowo do Bartoszewa i nad Głębokie – zapewniamy pięć bocianich gniazd po drodze :)
Pierwszego bociana podejrzeliśmy w Przęsocinie - przyleciał, jak na zawołanie!
Organizatorka trasy wykazała się ponadprzeciętnym przygotowaniem - wiozła dla nas literaturę fachową...(tu Krzysztof się dokształca)
...i sprzęt specjalistyczny :)
Kolejny bocian przywitał nas w Siedlicach - ten miał nawet współlokatorów w postaci wróbli

A w Tatyni niespodzianka - bociany dwa!

Czasem słonce, czasem deszcz; trochę błota i piach też! :)
Dokładną trasę znajdziecie tutaj(z małą modyfikacją na koniec - wybraliśmy czerwony szlak, zamiast ścieżki rowerowej z Bartoszewa).
Pierwszego bociana podejrzeliśmy w Przęsocinie - przyleciał, jak na zawołanie!
Organizatorka trasy wykazała się ponadprzeciętnym przygotowaniem - wiozła dla nas literaturę fachową...(tu Krzysztof się dokształca)
...i sprzęt specjalistyczny :)
Kolejny bocian przywitał nas w Siedlicach - ten miał nawet współlokatorów w postaci wróbli

A w Tatyni niespodzianka - bociany dwa! 
Czasem słonce, czasem deszcz; trochę błota i piach też! :)
Dokładną trasę znajdziecie tutaj(z małą modyfikacją na koniec - wybraliśmy czerwony szlak, zamiast ścieżki rowerowej z Bartoszewa).

Ruiny ruin... Zabytek znika na naszych oczach

Ale jeśli fundamenty nie padną - będziemy mieć piękne stalaktyty!
Osuwisko na dawnym zielonym szlaku
Resztki mostu, resztki drzew...
Wiosna z dziur się wyłania!
Julka z Mattim znowu razem :)
A Ojciec Chrzestny dzielnie się nią opiekuje :)

Merida lgnie do Meridy, więc przyjaźń między 'Julką', a 'Matim' szybko została nawiązana :).jpg)
Trochę fauny...
I flory...
Jeden z napotkanych szlabanów...
Znaleziska na trasie
I toast na zakończenie! :)
Ojciec Chrzestny :)

